| Formula | Men | Women |
| Age adjusted | MHR = 220 - age | MHR = 226 - age |
| Ball State University | MHR = 214 – (0.8 x age) | MHR = 209 – (0.9 x age) |
| Londeree & Moeschberger | MHR = 206.3 - (0.711 x age) | MHR = 206.3 - (0.711 x age) |
| Miller et al | MHR = 217- (0.85 x age) | MHR = 217- (0.85 x age) |
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Teoretyczne wyliczanie HR Max
niedziela, 7 czerwca 2009
dłuższy dzień.... lub ciąg dalszy biegania po nocy
nim się zbiorę i o Gdyni coś naskrobię (a jest się czym podzielić głównie z kategorii:bieganie a sens życia! hihihi), chcę na szybko dać co znalazłam w skrzynce:"We confirm your registration and that we have received the entry fee for the distance Toro Half Marathon at the Midnight Sun Marathon in Tromsø June 20th 2009. The starting time for Toro Half Marathon is 10:30 PM at Grønnegata. The Skarven Breakfast Race starts from the Culture House on Saturday June 20th at 10:15 AM and goes to Vertshuset Skarven, where free breakfast is served to all participants. Here you will find more information about the race: http://www.msm.no/midnight-sun-marathon.9866.en.html
We welcome you to a great running experience!"
.... pamiętam jak trafiłam przypadkiem na początku roku na linka z tą imprezą; jak arktyczna egzotyka białych nocy połączona z bieganiem stała się moim małym biegowym marzeniem - poprostu czułam,że chce tam pobiec; jak myślałam:'może za rok się uda' ... Tymczasem - niech mnie ktoś uszczypnie! Za 2 tygodnie tam będę i to jest ciągle taaaaakieeeee nierealne ... Marzenia się spełniają (i dlatego trzeba naprawdę uważać o czym się marzy:P ) !!!
HR max

Jako iż mam tego Forerunnera postanowiłem spróbować zmierzyć swoje maksymalne tętno, bo w sumie nigdy się tym nie przejmowałem.
I have my Forerunner, so I decided to try and measure my maximum heart rate, because until now I didn't care for it.
Najpierw wykonałem obliczenia teoretyczne i wyszło tak:
First I did the theoretical math:
Age adjusted: 220 - age = 187
Ball State University: 214 - (0.8 x age) = 187,6
Londeree & Moeschberger: 206.3 - (0.711 x age) = 182,8
Miller et al: 217 - (0,85 x age) = 188,95
Następnie wykonałem test praktyczny, czyli 2 razy trzy minuty biegu na maksa z trzyminutową przerwą w truchcie. O dziwo odcinki 3 minutowe pobiegłem w bardzo podobnym tempie, mimo że drugi był już na zmęczeniu.
Then I conducted a practical test: 2 times three minutes of pedal-to-the-metal run with a three-minute jogging rest. What is surprising is that the tempo of the three minute runs was very similar, although the second one was run while I was not fully recovered.
1. 859m - 3:29 min/km
2. 845m - 3:32 min/km
HR Max "zaliczyłem" pod koniec drugiego odcinka - 182!! Trochę mnie to zdziwiło, bo wydawało mi się, że będzie ciut wyższe. Do tej pory jak mierzyłem sobie tętno ręcznie po szybszych odcinkach to wychodziło mi 30-31 uderzeń na 10 sekund. Będę się jeszcze temu tętnu przyglądał, bo mnie zaciekawiło :-)
The HR Max was recorded at the end of the second run - 182!! I was a little surprised, because I expected it to be a bit higher. When I measures my pulse "manually" after faster runs it was 30-31/10 seconds. I will be watching the heart rate in the future, because it got me curious :-)
Wniosek (conclusion): THE WINNER IS... Londeree & Moeschberger!! :-))
Co ciekawe po 3 minutach marszu tętno spadło do ok. 110 BPM i utrzymywało się na tym poziomie przez 15 minut po biegu, po czym spadło do 90-95. A dalej już nie mierzyłem.
Another interesting fact is that after 3 minutes of walking the HR fell to 110 BPM and fuctuated around this level for 15 minutes after the run. It then fell to around 90-95. I stopped the measurement at that time.
piątek, 5 czerwca 2009
24th Nike Budapest Half Marathon 2009.09.06

Who is planning to go to Budapest in September? Or maybe I should ask first: who is already registered for half-marathon? ;-)))
Some statistics about last year race: over 6000 runners (more then in Prague this year); more than 1200 runners from 49 countries – really international event. The course goes through the beautiful parts of the city, and bridges. Kasia, Balint – could u please confirm that??
<-- course map. Important info: the time limit is 2h30 minutes.
The same as it was in Prague - It is good occasion to mix running with visiting interesting places in one weekend ;-)
A słowo ciałem się stało...
To było wczoraj. A stało się tak... Najpierw 5 godzin za kółkiem - upssss to chyba nie ta kategoria. Po szczęśliwym zaparkowaniu pod domem rodziców pobiegłam sobie do cioci po symulację rat kredytu. Wydawało mi się, że biegnę na drugi koniec miasteczka i że będzie to trwało w nieskończoność... Okazało się, że w pamięci pozostały mi perspektywa milickich odległości z punktu widzenia dziecka :) Do cioci biegłam jakieś 7 minut. Jak zobaczyłam potencjalną wysokość rat kredytu tętno mi skoczyło dosyć mocno, ale co tam - z powrotem od pierwszych sekund zdyszana pobieglam sobie naookoło Milicza, przez las, przez swoje osiedle. I znowu... wydawało mi się, że tym razem to naprawdę biegnę na koniec świata a biegłam raptem 20 minutek. Także miałam taki spokojny traning.
W poniedziałek zaś, czyli kilka dni temu robiłam sobie na PM przebieżki latarniowe. Latarnie w parku są jakieś oszukane - 3 latarnie nie równają się 3 latarniom na ulicy. Następnym razem trzeba będzie zwiększyć dystans :)
W sobotę, w ramach solidarności z Agą i Karolą - będę biegać między ławkami moich słuchaczy :) w niedzielę też:) Dziewczyny trzymam mocno kciuki za udaną imprezę! mnóstwo wrażeń i syndrom zapomnienia na mecie !!!!!
ps. chyba się starzeję - pokazywałam mamie zdjęcia z truskawki i się normalnie wzruszyłam :)
W poniedziałek zaś, czyli kilka dni temu robiłam sobie na PM przebieżki latarniowe. Latarnie w parku są jakieś oszukane - 3 latarnie nie równają się 3 latarniom na ulicy. Następnym razem trzeba będzie zwiększyć dystans :)
W sobotę, w ramach solidarności z Agą i Karolą - będę biegać między ławkami moich słuchaczy :) w niedzielę też:) Dziewczyny trzymam mocno kciuki za udaną imprezę! mnóstwo wrażeń i syndrom zapomnienia na mecie !!!!!
ps. chyba się starzeję - pokazywałam mamie zdjęcia z truskawki i się normalnie wzruszyłam :)
wczorajsze aby wolniej ...:)
Najpierw szukałam wymówek za tym, żeby nie biegać :) - zaczęło padać, ale tylko pokropiło i przestało :( później coś zjadłam, a przecież nie biega się z pełnym żołądniem, na koniec liczyłam, że moja nokia nie znajdzie GPS-a, a biegać tak bez oprzyrządowania....? - jak na złość znalazła :) Cała nadzieja w pulsometrze Karoli (to miał być trening na tętno), bo jakoś nie pokazywał mi tętna - pomyślałam, że chyba nie żyję, skoro cały czas jest 0 :) i wtedy przypomnialam sobie, żeby zmoczyć pasek :))) - zaskoczył i juz nie było wymówek. Miało być 5 km wolnego biegu ze skrupulatnym pomiarem tętna tak, jak to ostatnio zrobiłyśmy z Karolą. Okazuje się, ze jest to nieziemsko trudne - tak kontrolować się cały czas, zeby biec wolniej, a kiedy tętno skacze, zwalniać jeszcze bardziej - prawie do marszu. Oczywiście przyjemniej i skuteczniej jest robić to we dwie sztuki :))) To była prawdziwa udręka utrzymać je najpierw na poziomie 150-155 (pierwsze 2km), a później nie przekraczać 165. Tak, tak, u mnie to są takie parametry (nie wyobrazam sobie biegu na 130, takie to ja mam w spoczynku :))) Ale wiem, ze się da, bo Karola jest tego zywym przykładem :) no i uczy pokory i cierpliwości :)))
czwartek, 4 czerwca 2009
Self introducing Balint
First of all, thanks Kas for the invitation. Sorry for the language but my EN is still a lot better than my PL. To put it short, I'll be a "guest" runner at the półmaraton, Budapeszt 06.09.2009. I paid the participation fee yesterday and bought the shoes today (linked by Kas' request :-)), so almost all of the financial investment is done. Tomorrow I'll start investing my time and endurance - there's a nice bycicle road next to my place, along the river (Danube), perfect for running. By the way, I'm from Szentendre, Hungary.
I'm not completely new to running, I did a couple of marathons in the early 90's, so this is the very moment when I'm about to prove myself I'm still able to do these things I did when I was a teenager. (The attached photo is from 1991, Vienna. Yes, it's snow. No, it's not underwear, it's a real shorts I'm wearing.) I'm now 10 kgs heavier and a lot lazier and I expext both of these things to be gone soon. OK, I'll be glad with -5 kgs. Well, I think I shouldn't be talking about this boring stuff. That's it.
One question: are you serious about this event I copied from Planowane starty?
01.11.2009 maraton, Nowy Jork
Okay, have fun. Thanks for allowing me in here.
Okay, have fun. Thanks for allowing me in here.
B
50km - maraton pieszy - Dorota, Janek proszę o radę
Wynalazłam taki 50km maraton pieszy niedaleko Łodzi w lipcu i korci mnie żeby spróbować ale... się boję czy to aby nie za dużo.
http://maraton.pegaz.biz/
Dorota, Janek - Wy zaliczacie 2x tyle - podpowiedzcie mi czy taki dystans (po płaskim raczej, limit czasu 14 godzin, z mapą, start rano) jest do wykonania dla osoby, która raczej truchta treningowo niż chodzi? Kiedy zaczynają odpadać nogi (ewentualnie inne części ciała)? Czy powinno się do takiego czegoś jakieś specjalne przygotowania robić?
Mam ochotę spróbować ale potrzebuję kilku wskazówek albo podpowiedzi czy nie porwę się z motyką na księżyc :-)
A... a może ktoś jeszcze miałby ochotę na spacer po Ziemi Opoczyńskiej?
http://maraton.pegaz.biz/
Dorota, Janek - Wy zaliczacie 2x tyle - podpowiedzcie mi czy taki dystans (po płaskim raczej, limit czasu 14 godzin, z mapą, start rano) jest do wykonania dla osoby, która raczej truchta treningowo niż chodzi? Kiedy zaczynają odpadać nogi (ewentualnie inne części ciała)? Czy powinno się do takiego czegoś jakieś specjalne przygotowania robić?
Mam ochotę spróbować ale potrzebuję kilku wskazówek albo podpowiedzi czy nie porwę się z motyką na księżyc :-)
A... a może ktoś jeszcze miałby ochotę na spacer po Ziemi Opoczyńskiej?
Kierat relacje
Pojawiło się pare relacji z Kierat'a i fotki:
http://kierat.webpark.pl/rel2009tt.pdf
http://kierat.webpark.pl/rel2009ps.html


http://kierat.webpark.pl/rel2009tt.pdf
http://kierat.webpark.pl/rel2009ps.html


środa, 3 czerwca 2009
małymi krokami w kierunku Berlina przez Gdynie
W sobotę nocne bieganie po Gdyni. Jeden ze sprawdzianów przed Berlinem. Trasa spodobałaby się Edit: jest pętelka: 4,2 km; na połówkę trzeba ją 5 razy zrobić. Mam nadzieję, że pogoda dopisze: byle by nie wiało bardzo od morza. Chciałabym dobrze motywująca do biegania w równym tempie play listę pod ten bieg przygotować... Debiutujemy z Agą w specjalnych morskich koszulkach ;-) będzie wesoły akcent i ułatwimy kibicom rozpoznawanie nas w tłumie!Ten tydzień upływa mi znowu na unikaniu siłowni (qrde nie wiem co się stało ale juz drugi tydzień nie mogę do Gymnasionu dojechać), i wpisanych w Berlinowego excela biegach (w poniedziałek biegałysmy z Agą, wczoraj w zasadzie też bo 3/4biegu przegadałyśmy przez telefon; dziś już tylko lajtowe 6km koło domu; mapki poniżej). aha - pogodę pod wieczorne bieganie w tym tygodniu na mokotowie to chyba Mikołaj zamawiał;-) Kropiło za każdym razem ;-)


tzw 'operacjaBerlin' o tyle zmienia biegowe życie, że nie robię żadnych przygotowań pod starty w między czasie. Czy Gdynia, czy Tromso to jakby część treningu. Takie urozmaicenia i weryfikacja czy trening przynosi rezultaty. o tym chciałam dziś 2 słowa. Subiektywnie widzę poprawę kilku "parametrów". Zacznę od tętna. Jego wysokość na zwykłych wolnych treningach doprowadzała mnie do szału. Bieganie na tętnie 150 czy niżej wydawało mi się NIEMOŻLIWE wogóle nigdy. Te pare miesięcy (od marca??) dało mi czas na: 1) ustalenie empirycznie poziom HR max (200) 2) wyuczenie organizmu biegania na niższym tętnie. Może mi to jeszcze nie wychodzi na zawodach, ale codzienne treningi robię obecnie spokojnie na tętnie +/- 150 (chyba, że jakiś przystojniak biegnie ze mną -wtedy wiadomo serducho wali mocniej, hihihi), rozgrzewki nawet na 140. Po przebieżkach tętno szybko schodzi mi do poziomu 140. To jest mój taki mały sukces biegowy. Jak uda mi się jeszcze tętno podczas startów opanować to wogóle będzie rewelacja (a udało się już raz w Łodzi) :-)Kolejny pozytyw to przyzwyczajenie organizmu do dystnasów. Trening typu 10 km jest już w zasadzie krótkim treningiem. 15 km to miły dystans ;) taki chyba lubię obecnie najbardziej (a więcej na razie treningowo nie biegam). Jak biegnę do królikarni to jakbym szła po bułki, mam wrażenie, że się nawet nie rozgrzeje dobrze. Średnia ilość km robionych tygodniowo w kwietniu i maju to 45 -zdecydowanie więcej niż wcześniej.
Żeby nie było zbyt różowo - nie widzę poprawy szybkości. Ale jakoś w kontekście maratonu nie martwi mnie to aż tak bardzo. Po za tym jest jeszcze trochę czasu (a dokładnie 109 dni)
Widzę efekty i sens wkładanego wysiłku, cieszę się z nich. Mam nadzieje, że buduje się dobra baza pod te magiczne 42 km :-) a po powrocie z Tromso rozpoczynam BPS (hihihi pamietam jak rok temu nie wiedziałam nawet co skrót znaczy :P ).
Wieczorna Zajączarnia
Wczoraj biegłem sobie stałą trasą, ale w połowie postanowiłem, że ją urozmaicę i zamiast wracać tą samą drogą zahaczę o Zajęczarnię ;-)Wyszło 10 kilometrów ze średnią prędkością 5:20 min/km.
Playlista: Jacek Kaczmarski
P.S. Jeszcze kilka refleksji po niedzielnej truskawce:
1. Podkolanówki tym razem nie zakwasiły mi łydki, więc jeszcze dam im szanse. :-)
2. W dłuższych zawodach (od półmaratonu wzwyż) raczej nie będę biegał z Forerunnerem, bo jest ciężki a trasa przeważnie i tak jest oznaczona co kilometr, więc można według nich kontrolować tempo. Forerunnera zostawię do treningów bo podczas nich sprawdza się doskonale.
wtorek, 2 czerwca 2009
Truskawkowe foto by Doris
Mamy trochę fajnych zdjęć na maratończyk.pl (wybralam po jednym, ale jest więcej):
truskawkowe szaleństwo :)))
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Mój truskawkowy bieg
Ja, w odróżnieniu od większości z Was, uważam, że trasa była ciężka :-) Szczególnie między 5. a 7. kilometrem, bo było dużo górek, a jeszcze daleko do mety.Moją mantrą było: "Jest pod górkę, więc za chwilę na pewno będzie z górki!" :-)
No nie znaczy, że nie uważam biegu za fajny. Super atmosfera, super organizacja. Tylko szkoda, że deszcz uniemożliwił przedłużenia pobytu o mały piknik. Przepraszam że go wywołałem ;-)
P.S. Miał się też pojawić podobno Artur, ale okazał się tylko "netowym napinaczem" :-)
niedziela, 31 maja 2009
truskawkowe hormony zapomnienia
Refleksja #2: to co uwielbiam w tym sporcie, to unoszące się na mecie hormony zapomnienia: bez względu jak ciężko się biegło, ile uderzeń serducha pokazywał pulsometr, i ile razy w ciagu biegu zdarzyło mi sie pomyśleć: '...więcej nie biegam..." - wpadam na metę, medal mi ktoś wiesza na szyję .... i ulegam ogólnej euforii związanej z magią przekraczania linii mety. i zapominam o tym co bylo w głowie jeszcze przed chwilą... bardzo sobie cenię te niewidzialne hormony zapomnienia, które słabości i ból sprzed chwili zamieniają w energię do przenoszenia gór w przyszłości.
Bieganie, czy same już starty mają różne oblicza. Czasem wychodzi, że się ściga człowiek (sam ze sobą, albo z innymi). Czasem pędzi niczym na złamanie karku - nie wiadomo po co. Innym razem znowu luzuje i biegnie tak bez pośpiechu, choć to niby start.
A dziś było tak jak ... lubię: wolniej, spokojniej na początku: był śmiech, rozmowy (w większym i stopniowo coraz mniejszym gronie). Po to, aby bez spięcia, ale jednak systematycznie wyprzedzać tych co z przodu. Z miłą tendencją do przyśpieszania z każdym kolejnym kilometrem ... Po wyjątkowy finisz na końcu -
Nie widziałam wpadających Mikołaja i Pawła na metę (uppss, jakoś tak wyszło - nie żebym ich przeoczyla;-) ), ale emocje związane z finiszem 3osobowej pary 22, czy dopingiem dla Ilony, Eli, oraz Kasi i Tomka - wszystkich robiących ostatnią prostą z uśmiechami od ucha do ucha, powodują, że nie przestaje chcieć mi się biegać :-))) a bieganie w takim towarzystwie to jest dopiero frajda!
Aha - zdjęcia z II Biegu Truskawki można podpatrzeć m.in. tu
Załapaliśmy się też na symaptyczne fotki na maratonczyk.pl
Moje najdłuższe 10 km, czyli o własnych granicach możliwości :)))
sobota, 30 maja 2009
Deszczowe bieganie

Najpierw było 5,5 km w tempie średnim 4,54min/km a później dwie serie po 4 razy 30 sekund.
Podoba mi się bieganie w deszczu. Nie czuć zmęczenia. Muszę pobiec jakiś maraton w deszczu ;-) Ale jak to zaplanować... Pewnie trzeba wybrać Anglię albo Szkocję ;-)
Playlista:
Coma - "Cisza i ogień"
Megadeth - "Blood of Heroes"
Megadeth - "Youthanasia"
Megadeth - "I Thought I Knew It All"
Edyta Górniak - "Błękit Myśli" :-)
Edyta Górniak - "List" :-))
Megadeth - "Washington is Next"
piątek, 29 maja 2009
Truskawkowe opaski - już są !
Subskrybuj:
Posty (Atom)

