Mamy trochę fajnych zdjęć na maratończyk.pl (wybralam po jednym, ale jest więcej):
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg Truskawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg Truskawki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 czerwca 2009
truskawkowe szaleństwo :)))
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Mój truskawkowy bieg
Ja, w odróżnieniu od większości z Was, uważam, że trasa była ciężka :-) Szczególnie między 5. a 7. kilometrem, bo było dużo górek, a jeszcze daleko do mety.Moją mantrą było: "Jest pod górkę, więc za chwilę na pewno będzie z górki!" :-)
No nie znaczy, że nie uważam biegu za fajny. Super atmosfera, super organizacja. Tylko szkoda, że deszcz uniemożliwił przedłużenia pobytu o mały piknik. Przepraszam że go wywołałem ;-)
P.S. Miał się też pojawić podobno Artur, ale okazał się tylko "netowym napinaczem" :-)
niedziela, 31 maja 2009
truskawkowe hormony zapomnienia
Refleksja #2: to co uwielbiam w tym sporcie, to unoszące się na mecie hormony zapomnienia: bez względu jak ciężko się biegło, ile uderzeń serducha pokazywał pulsometr, i ile razy w ciagu biegu zdarzyło mi sie pomyśleć: '...więcej nie biegam..." - wpadam na metę, medal mi ktoś wiesza na szyję .... i ulegam ogólnej euforii związanej z magią przekraczania linii mety. i zapominam o tym co bylo w głowie jeszcze przed chwilą... bardzo sobie cenię te niewidzialne hormony zapomnienia, które słabości i ból sprzed chwili zamieniają w energię do przenoszenia gór w przyszłości.
Bieganie, czy same już starty mają różne oblicza. Czasem wychodzi, że się ściga człowiek (sam ze sobą, albo z innymi). Czasem pędzi niczym na złamanie karku - nie wiadomo po co. Innym razem znowu luzuje i biegnie tak bez pośpiechu, choć to niby start.
A dziś było tak jak ... lubię: wolniej, spokojniej na początku: był śmiech, rozmowy (w większym i stopniowo coraz mniejszym gronie). Po to, aby bez spięcia, ale jednak systematycznie wyprzedzać tych co z przodu. Z miłą tendencją do przyśpieszania z każdym kolejnym kilometrem ... Po wyjątkowy finisz na końcu -
Nie widziałam wpadających Mikołaja i Pawła na metę (uppss, jakoś tak wyszło - nie żebym ich przeoczyla;-) ), ale emocje związane z finiszem 3osobowej pary 22, czy dopingiem dla Ilony, Eli, oraz Kasi i Tomka - wszystkich robiących ostatnią prostą z uśmiechami od ucha do ucha, powodują, że nie przestaje chcieć mi się biegać :-))) a bieganie w takim towarzystwie to jest dopiero frajda!
Aha - zdjęcia z II Biegu Truskawki można podpatrzeć m.in. tu
Załapaliśmy się też na symaptyczne fotki na maratonczyk.pl
Moje najdłuższe 10 km, czyli o własnych granicach możliwości :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)