Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimowe Biegi Górskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimowe Biegi Górskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 stycznia 2010

Bieg 3,300km & 6,600km & 9,900km - cont.


W ramach kolejnego wpisu na temat mega-mroźnego biegu w Falenicy w ostatni weekend :-)
Aga już wrzuciła zdjęcia na Picasse. Link do galerri jest TU.

Pikne fotki! Się nam rozwinął bardzo dobry prywatny fotoreporter, no no no!
Dziękujemy Agniecha!

wtorek, 26 stycznia 2010

Bieg na 6,660 km

Gdy rano wstałem i zjadłem śniadanie ;-) wyliczyłem, że przed basenem zdążę jeszcze na bieg do Falenicy, ale nie dłuższy niż dwie pętle.

Biegałem tam kiedyś raz w lato, ale od tamtego czasu już zapomniałem, że bieganie po górach to jednak zupełnie inna konkurencja. W połowie pierwszej rundy żałowałem, że nie zgłosiłem się na 3,330. Na szczęście na początku drugiej zrobiło się już przyjemnie (jak przestały łapać skurcze w łydkę ;-) ). W takim śniegu nie było lekko, chociaż dobrze, że był ubity. Nie łatwo było wyprzedzać i dwa razy jak tuż przed szczytem dogoniłem kogoś idącego to szedłem kawałek za nim, a przyspieszałem na zbiegu.

Miałem czas 38:30 - dziesiąte miejsce na dwie rundy i pierwsze w kategorii (ale było nas chyba czterech, więc nie jest to jakiś oszałamiający sukces ;) ).

Pozdrawiam wszystkich współtowarzyszy i "szacun" dla tych, którzy tylko fotografowali :-)

P.S. Na basen zdążyłem "na styk".

niedziela, 24 stycznia 2010

Bieg na 3.300 Km cz.2

Gdy rano wstałem i zjadłem śniadanie mama kazała mi się szykować na bieg. Założyłem majtki, skarpety zimowe, trzy pary kalesonów, spodnie, bluzkę oddychającą, bluzę oddychającą, znowu bluzkę oddychającą oraz bluzę na suwak. Przygotowałem się już z mamą, Kasią i od razu wyjechaliśmy po Agnieszkę. Gdy cała ta 4 osobowa gromadka znalazła się w samochodzie, ruszyliśmy prosto na bieg. W szkole spotkaliśmy też Mikołaja. Chwile później wszyscy mają numery startowe i idą w stronę startu. Ja i Mikołaj chwile robiliśmy przebieżki, a reszta się rozgrzewała. Na starcie czekał na mnie Jasiek mój kolega ze szkoły, z którym miałem pobiec.
Trzy, dwa, jeden START!!! Wystartowała grupa, która biegnie na 9.900Km, czyli mama, wujek Paweł, Michał i Bartek. Biegł też mamy kolega z pracy w stroju jak narciarz. Za pięć minut startuje grupa z biegaczami, którzy biegną na 3.300Km oraz 6.600Km, czyli ja, Jasiek, Agnieszka, Edyta, Kasia, Pipi, a Ilona nie pobiegła, bo nie dojechała, coś z samochodem się jej stało. Mikołaj też biegł ale na 6.600km żeby zdążył na basen, biegł tak szybko że jak mama biegła jeszcze pierwsze kułko to Mikołaj ją zdublował.

Trzy, dwa, jeden START!!! Wystartowałem. Biegnę, a obok mnie Jasiek. Biegniemy. Idziemy. Gadamy.
-Kiedy, będzie meta? - zapytał Jasiek.
Rozglądam się, widzę kawałek niebieskiego materiału i od razu krzyczę – Już!!!
Na mecie czekał na mnie, właściwie nikt, ale można sobie wyobrazić, że ktoś na mnie czeka…

Jeszcze został mi jeden bieg żeby dostać medal, biegło się o wiele lepiej niż ostatni.
Wyprzedziły mnie osoby: Pipi, i inni. Wyprzedziłem osoby: Agnieszkę, Edytę, Kasię, i inni.

ZBG fotki


w oczekiwaniu na relacje wybrane fotki z www.maratonczyk.pl:
Miki , Krzychu1 i Krzychu2 , Karola , Bartek , Pawel , ania , Jurek , Edit , Kasia , Aga

od siebie dodam, że to był ... przyjemny bieg - tak z wielu różnorakich powodów :-)

są tez już zdjęcia na www.maratony.net

wtorek, 19 stycznia 2010

Biegusiem 23 stycznia???

Kochani
czy ktoś się wybiera 23 stycznie zdobywać biegusiem "wzgórza" w lasach falenickich? Dla przypomnienia, to jest ten bieg, o którym tak barwnie pisał Jerzyk :) tego trzeba spróbować na własnej skórze :))) ja póki co myślę o dwóch pętelkach, ale coś mi się wydaje, że nie za bardzo wiem, co czynię.... zobaczymy :)

niedziela, 3 stycznia 2010

"bo ja to pisałam żartem ..."

"pisałam, że lubie biegać - kłamałam. Powiedziałam, że chce to robić w lesie; nie chciałam [...] bo ja to mówiłam żartem ..." jak ułożę nowy tekst jako cover pisenki Osieckiej - dam znać. Na dziś dzień wena kończy mi się na skromnych przeróbkach, które to nuciła bezwiednie moja głowa w czasie pokonywania 3 pętelek, 9,9km, 24 podbiegów i zbiegów. dobrze, że nie byłam sama. gdyby nie Wiola - nie wiem czy pętelek byłoby szt 3 (jejq jak mi sie marzyło, żeby skończyć po 2). czas leczy rany ... już z perspektywy tych kilku godzin nie pamiętam dokładnie jak bardzo było ciężko ;-) po za nuceniem melodii powyżej miałam czas przez godzinę i 9minut na ciekawe przemyślenia życiowe. Moje serce przy praktycznie każdym podbiegu (nie licząc 1szych dwóch) przekraczało wartość 200 tętna, mimo tego, iż przyjęłam strategię "B" Kasi z Arturówka ;-)
ah!i jeszcze Adam nas wyprzedził pod koniec 2giej pętli (dla niego to była ostatnia pętla)! silnie próbuję myśleć, iż to jakaś tajemna dobra wróżba :-)
Ale za to Michał czekał na nas tuz przed ostatnim zbiegiem i dzwoneczkami do finiszu pogonił! Pomogło! A na mecie, wiadomo, tłum stałych fanów, którzy przed nami dotarli do mety: Pipi, Jurek, Bartek, Arek, Darek ;-) sesja foto, śmiechy, uściski, wymiana wrażeń, i .... nieszczęsne hormony zapomnienia zaczęły działać... jak to możliwe??? :) czy wystartuje w ZBG w tym sezonie jeszcze raz? parę godzin temu powiedziałabym zdecydowanie: nie ;-) teraz mówię: nie wiem, pewnie tak ;P
Gratulacje dla Ani (Pipi) za start, tuż przed kolejną operacją! Jeśli ktoś nie próbował, a kocha góry i chciałby na nie wbiegać - zdecydowanie polecam zaliczyć przynajmniej 1 pętelke Zimowych Biegów Górskich w Falenicy ;-) tak w ramach wyzwań noworocznych! :-)
więcej zdjęc (7) na Picassie

sobota, 2 stycznia 2010

Bieg na 3.300 Km

Gdy rano wstałem i zjadłem śniadanie mama kazała mi się szykować na bieg. Założyłem majtki, skarpetki, dwie pary kalesonów, spodnie bluzkę oddychającą, bluzę, znowu bluzkę oddychającą, bluzę na suwak oraz kurtkę przeciw deszczową. Przygotowałem się już mamą i od razu wyjechaliśmy po naszych przyjaciół: Pipi i Arka. Gdy cała ta gromadka znalazła się w samochodzie, ruszyliśmy prosto na bieg. Na biegu znajdowało się tyle osób, że zliczenie ich powinno trafić do księgi Guinessa. W szkole można by bez trudu znaleźć kolejkę o długości chyba trzech wielkich wielorybów. Chwile później wszyscy mają numery startowe i idą w stronę startu.
Trzy, dwa, jeden START!!! Wystartowała grupa, która biegnie na 9.900Km. Za pięć minut startuje grupa z biegaczami, którzy biegną na 3.300Km oraz 6.600Km. Trzy, dwa, jeden START!!! Wystartowałem. Biegnę. Biegnę. Biegnę. Dyszę. Biegnę. Spaceruję. Biegnę. Zasuwam. Wpadam do mety dysząc i kichając.
Na mecie czekała na manie Pipi. Poszedłem z nią do samochodu po herbatę, ciastka i po to by się rozgrzać. Długo siedzieliśmy w samochodzie. Pomyśleliśmy w końcu, że trzeba iść zrobić mamie zdjęcia jak wbiega na metę. Akurat jak dotarliśmy na metę mama wybiegła z oddali jak to robią duchy z mgły. Zrobiłem z cztery zdjęcia i schowałem aparat do plecaka.
Bieg był bardzo trudny i niezbyt fajnie się biegło... Było dużo śniegu, podbiegów, lecz nie zawsze były zbiegi.Podobał mi się ten bieg ponieważ byłem z Pipi i Arkiem.

niedziela, 22 marca 2009

Falenica - Zimowy Bieg Górski - 10km

Przekonałem się na własnej skórze, że biegi górskie to zupełnie "inne zwierze" :-)
Po pierwszym kółku zacząłem żałować, że zgłosiłem się na 10 km (nie było opcji, żeby zejść wcześniej, bo start zawodników na 1 i 2 rundy był później).
Po drugim, zastanawiałem się, który podbieg zamieni się w podejście.
Po trzecim z kolei, trochę żałowałem, że nie ma czwartego :-)
Żartuję, aż tak dobrze nie było, chociaż zostało trochę sił na końcówkę. Pewnie dlatego, że było z górki. Chciałem zacząć bieg wolno, żeby zobaczyć jak wygląda trasa, ale jak to zwykle u mnie, eks-sprintera, nie udało się ;-) Poza tym myślałem, że będzie jeden podbieg, bieg po szczycie i zbieg przed końcem pętli, a okazało się, że płaskich odcinków prawie nie było (oceniam na nie więcej niż 25%).
Ogólnie nie było lekko, ale miła odmiana. Jeżeli nigdy się w czymś takim nie brało udziału to trzeba być przygotowanym na lekki szok. Poza tym było dużo uczestników i trochę znajomych mi twarzy.
Czas sobie zmierzyłem 46:34 (czasy kolejnych rundek: 15:08, 15:42, 15:43). Oficjalnych wyników jeszcze nie ma. GPS zmierzył w sumie 8,4 km (chociaż było jedno miejsce gdzie się gubił). Podobno na terenie górzystym trzeba dodać 30% i wtedy wyszłoby ok. 10 km, ale trochę nie chce mi się wierzyć, że średnia wyniosła 4:40... więc wydaje mi się, że chyba było trochę krócej.
Kilka zdjęć jest tutaj.
Tu z kolei link do biegu na stronce Nokii (tam też 4 zdjęcia, które zrobiłem podczas biegu).
P.S. Koszulka bardzo wygodna :-)
P.P.S. Dziś (niedziela) grałem w piłkę. Było 5:5, ale sędzia nas oszukał :-)