Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 marca 2010

Maniacka Dziesiątka 2010

Poznań zdobyty! Świetny bieg zarówno pod względem organizacyjnym jak i taktycznym.
Praktycznie żadnych kolejek do depozytu i po odbiór rzeczy. Gorąca woda pod natryskami. Wszystko przeprowadzone bardzo sprawnie. Co prawda medale może nie takie piękne jak przed rokiem, ale też niczego sobie. I najważniejsze -starczyło dla wszystkich. Udało mi się nawet załapać na srebro!
Biegło się wspaniale. Początek spokojny i podkręcanie tempa w miarę upływu kilometrów. Po piątym prawie w locie, kiedy to miałem wrażenie, że inni stoją w miejscu. A na mecie czułem, że mam znaczny zapas sił. I najważniejsze: Natalia była niesamowita. I też druga piątka w jej wykonaniu była szybsza. W przyszłym roku na pewno nie odpuszczę Maniackiej!
Więcej zdjęć tutaj.

niedziela, 11 października 2009

i po X PM ...

To był ciężki bieg... To był wyjątkowo ciężki bieg. Mam wrażenie że wszystkie stawy jakie posiadam znienawidziły mnie dziś, w szczególności kolana. Nie mam pojęcia w jakim stanie będę jutro. Ale po kolei.
Zjechaliśmy etapami do Poznania w sobotę: ja z Dorotą, Krzychem i ich Kasią, Jacek z Madzią, Wiola z Dariuszem i Adamem. Jeszcze w sobotę udało się spotkac na poznańskiej starówce z Robertem, który debiutował, jego żoną oraz z Pawłem.
Wieczór u
Ewci minął nam na śmiechu, dowcipach, i podsłuchiwaniu jak Adam przegląda się noca w lustrze. Ale wyspać się udało.
Rano szybciutko się zebraliśmy i na start, w umówione miejsce. Tu spotkaliśmy sie jeszcze z Anią (B&B), oraz z Michałem i
Marysią (w wózku).
Pogoda - spisała się. Nie padało. Było zimno. Potem okazało się, że za zimno. Przynajmniej pod to w co się ubrałam. Trasa składała się z dwóch ok. 20 km pętli.
Ruszyliśmy z Jackiem razem, i tak trzymaliśmy się aż do 30 km. Nawzajem pilnowaliśmy tempa i tętna (Jacka) - przy czym jeśli chodzi o tempo to bardziej Jacek piln
ował mnie niż ja jego. To chyba największy pozytyw tego biegu!
Na 14 km czekała na nas Madzia z kuzynką. Potem na 20 km były Ewa i Dorota. Od Ewy wzięłam żele nowe, i zażyczyłam sobie błyszczyk (hihihi). Dorota przebiegła się z nami spory kawałek wzdłuż Malty. Kie
dy Jacek przyśpieszył, wolniutko: noga za nogą, biegłam dalej, ale jego plecy szybko zniknęły mi z oczu. Jedyne pocieszenie jakie miałam to fakt, że większość osób dookoła mnie już szła. I nie było problemem wymijanie ich nawet przy takim wolnym tuptaniu. nie przechodziłam już do marszu przy punktach. Czułam, iż skurcze czyhają na mnie i na moje łydki stąd wiedziałam intuicyjnie, że nie wolno mi przestać biec. Od 38 km fizyczny ból zaczęły mi sprawiać ramiączka koszulki, w której biegłam (nawet myślałam, że się poobcierałam i stąd ten ból, ale okazało się że nic mi sie stało, skóra idealnie gładka).
Siłą woli przebierałam nogami; panika, że skurcze sparaliżują nogi była ogromna; kolana krzyczały z bólu. Ostatnie metry lekko przyśpieszyłam. Więcej nie byłam w stanie wykrzesać. Na mecie - łzy w oczach - z radości - że już nie muszę biec dalej. Miałam naprawdę dosyć.
Krót
kie podsumowanie jak nam się biegło:

Brutto Netto ostatnie 197m
Krzychu 04:03:35 04:02:35 00:01:23
Adas 04:10:32 04:09:29 00:01:00
Darek 04:10:55 04:09:52 00:01:04
Viola 04:23:34 04:22:31 00:01:02
Jacek 04:44:52 04:42:40 00:01:03
Karola 04:49:58 04:47:46 00:01:10
Najszybszym finiszerem był Adaś. Życiówki poprawili: Viola, Darek, Adam, Ciacho i ja. Czas netto: 4:47:46. Poprawa w stosunku do Berlina o niecałe 2 minuty ale okupiana kilogramami bólu i nowych doświadczeń. Przy okazji: Robert w debiucie zrobił 4:28:51 - GRATULACJE! :-) Ze znajomych jeszcze: Ania (B&B) i Paweł Głowacki przybiegli poniżej 4 godzin, Michał z Marysią w wózku lepiej niż w Wawie, a Basia chwilkę za mną. Wszyscy spisali się medalowo!
Organiz
acja imprezy OK, choć od 30 km nie było już izotoników do picia, tylko woda. i kolejki do depozytów dluuuugieeee. Za długie. szczególnie po biegu. Ale za to dużo kibiców na trasie. i muza pozytywnie grzejąca do biegania! + w tym wszystkim nasi prywatni kibice: Ewa, Dorota, Madzia - dziewczyny wielkie dzięki że w taką zimnicę chciało się Wam na nas czekać (a na mnie najdłużej) - buźka wielka! a dla kobiet na mecie róże oprócz medali.
Ten maraton to już nie był taniec. A jeśli taniec to zdecydowanie nie walc. W zgodnie z powiedzeniem, dla mnie on rozpoczął się po 30 km. Przypominał mi różę własnie: piekny kwiat, zapach jedyny w swoim rodzaju, ale trzeba uważać na kolce, bo łatwo można się zranić.
Na tą chwilę, tu i teraz - mam potrzebę zrobienia sobie dłuższej przerwy jeśli chodzi o bieganie maratonów. Do czasu kiedy zacznę biegać szybciej. Zdecydowanie szybciej. A to mi zajmie trochę czasu :-)

sobota, 10 października 2009

jutro Poznan biega ...

a mnie zzera znowu stresik, na makaron juz patrzec nie moge. Czekamy z Ewcia na Viole, Darka i Adasia. Powinni zaraz byc w Poznaniu. i szybko spac.
Jutro umowilismy sie wieksza grupa o 9tej, na godzinke przed startem.
Mamy biec razem z Jackiem. Przynajmniej zaczac i wytrzymac tak ok 30km. Ciesze sie z tego. Ciesze sie bardzo. Mamy wprawdzie nie gadac (hihihi). Ale bedzie duzo razniej.
Ewa bedzie na nas czekac razem z Biskupem na 20 km, i potem na mecie. Madzia na 7, 14 i potem tez na mecie.
emocje przedstartowe mocno wyczerpuja - padam. byle do jutra. do 15stej :-) mam nadzieje !
Trzymajcie kciuki! Przydadza sie!

niedziela, 15 marca 2009

chwila prawdy o tym jak sie biegło w Poznaniu

<- Nokia w rękawie Agi wykazała następujące osiągi ...
......... Forunner Karoli pokazał jej zmagania tak->

udało utrzymać się równe tempo do końca - i wyprzedzać powoli, ale zawsze tych co wczesniej byli przed nami

piątek, 6 marca 2009

drżyj Poznaniu :)

skuszone wyjątkowo ładnym medalem ruszamy w składzie: Aga, Dorcia, Edit, Kasia, Karola - na podbój Poznania :-)
Biegniemy w sobotę, na 10 km, dookoła poznańskiej Malty :)