wtorek, 19 maja 2009

spóźnionych słów kilka o Wesołej Stówce :)

BOLAŁO BARDZO!:) Ale Wesoła Stówka nauczyła mnie jednego: Nigdy nie startuj bez przygotowania! Obiecuję publicznie, że za nic w świecie nie wezmę udziału w żadnym biegu bez wcześniejszego pobiegania!!!! Pobiegania, a nie wspinania czy łażenia po górach, bo to jednak zupełnie co innego, choć może gdyby nie góry nawet jednej piątki bym nie przebiegła. Na każdej 5-kilometrowej pętli, od pierwszego kilometra poczynając, w mojej głowie kotłowały się takie myśli, których tu zdecydowanie nie mogę przytoczyć:) Trasa, jak dla mnie, pierońsko trudna – podbiegi, piach w którym nogi grzęzły po kostki i wystające korzenie, o które mało sobie zębów nie powybijałam. Generalnie bardzo ciężko! Tym bardziej wdzięczna jestem Piotrkowi, że „wziął” ode mnie moją ostatnią piątkę:) Być może nawet wcześniejsze treningi nic by tu nie pomogły, ale chcę wierzyć, że wtedy byłabym mniejszym „leszczem” niż byłam:) Poza tym zabawa przednia a organizacja na 5 z plusem! I suma sumarum - nie żałuję! :)))

Nowy Jork 2009

Hello Mikolaj, we have received your application for ING New York City Marathon 2009 on 2/21/2009.

Congratulations! You're in for the experience of a lifetime, the ING New York City Marathon 2009!
We are thrilled that you will be joining us on Sunday, November 01, 2009.

To chyba znaczy że mnie wylosowali, prawda? :D

niedziela, 17 maja 2009

po Łodzi - choćby potop

albo: po potopie - tylko do Łodzi :-)
Kochani, było po prostu świetnie. Jak dla mnie chyba najfajniejszy z dotychczasowych biegów - czekałam na mega-kryzys koło 17-18-ego km (jak zwykle) a tu "nagle" się zrobiło 20km, koniec był na zbiegu i Karolina wpadła na pomysł bicia mojej zyciówki - pobiłam tym razem o minutę więc za jakieś 27 biegów powinnam złamać 2 godziny jak tak dalej pójdzie!
Biegłyśmy w sympatycznym towarzystwie z Torunia tworząc półmaratonowo-maratonową grupę wsparcia (w skrócie Póma - halo? czy kwalifikujemy się na twarze Pumy? halo? czy to czyta jakiś sponsor?)
Nie, no generalnie mam jakąś pustkę w głowie po tym biegu. Karolina, weź cos napisz bo ja nie mogiem... Jestem zachwycona tym biegiem, nawet na masaż (na 4 ręce!) się załapałyśmy! I miałyśmy prywatnych paparazzi i wogóle w następnym roku zapraszam nie-od-wo-łal-nie do Łodzi!

sobota, 16 maja 2009

100km wzięte szturmem :-)

8 godz 37 min i 100 km pękło :-0 Pod górkę, w deszczu, po piachu - ale daliśmy radę! ;-)
Mikołaj, Arek i Piotrek zrobili w ramach sztafet po 30 km; Dorota i Piotrek po 25, a Agnieszka, Tomek i ja po 20 km.
<-- drużyna Wolność drużyna Szybkość-->


Wczoraj wpis tak na szybko, a dziś już bardziej wylewnie:
Bieganie po lesie, na czas, to kompletnie inna konkurencja niż bieganie po płaskim asfalcie. Nie zdałam sobie sprawy, że będzie aż tak cieżko. Już po 1szej pętli wiedziałam,że 5ciu nie dam rady zrobić. co więcej - czyłam, że gdyby nie mus, to bym się poddała i zrezygnowała. Biegowo to najtrudniejsza impreza w jakiej do tej pory brałam udział!
a po za tym... BYŁO SUPER! Koledzy z teamu (Arek, Mikołaj, Tomek) spisali się na medal, wykręcając zawrotne czasy! Jestem z Was dumna i nie wstydzę się tego napisać publicznie! :-) Obie druzyny się dopingowały i podnosiły na duchu (choćby opowieściami jak to będzie fajnie już po ...;-) ).

Organizacja imprezy rewelacyjna; jedzenie, picie, namioty --> jestem pod wrażeniem! Dużo bardziej i mniej znajomych twarzy: szczegóły na zdjęciach :-)
Jak zwykle dopisali też kibice: Tata Tomka bezbłędnie notował nam czasy, mój brat-Paweł obfotografował nas z rana do południa. Dzieci drużyny Wolność (Jedrzej, Jurek, Ula) dotarły dzięki Marcie w komplecie i myślę, że były miłym urozmaiceniem atmosfery biegowo-sportowej. Jerzyk nawet spotkał kolegę ze szkoły.

Pojawili się też mimo deszczu Janek, z żoną i śpiącym Mikołajkiem, Ciacho z Madzią, i Jacek! Miło bardzo!
I jeszcze na koniec okazało się, że jeden z naszych (znaczy Arek) wylosował nagrodę!
Szczątkowa fotorelacja

czekam na relacje pozostałych!
aha - tu moje profile z 4 pętli: widać serce walące w tępnie średnim 185/190;P

czwartek, 14 maja 2009

po raz pierwszy od bardzo dawna....

Pobiegało się :) Mój pierwszy trening po baaaaardzo długiej przerwie (wydaje mi się, ze wieki minęły od ostatniego biegania:)) i jedyny przed sobotnią sztafetą, brrrrr!!! :) Odbyłyśmy go z Edzią uczciwie na trasie dom Karoli - Królikarnia, robiąc 5 razy górkę i 4 przebiezki w drodze powrotnej. Czas 48 min 43 s, dystans ok. 6,5 km i nic więcej mi nie pokazał Sport Tracker w mojej nowej Nokii N95, a powinien. Coś się spitoliło, albo nie umiem go ustawić. Mikołaj, pomoz!!! :)))

środa, 13 maja 2009

rzeczy ważne i ważniejsze a weekend ...

czyli ... jak się ubieramy na najbliższe starty???? ;-) czy dbamy o 'team look'? w sobotę sztafeta, w niedzielę połówka w Łodzi.
na niedzielę z Kasią wciągamy na siebie spódniczki i unikalne koszulki z Pragi. a co z sobotą?

(tym sposobem próbuje odwrócić uwagę od tego co nas czeka :P i już żałuje, że w Mikołajowych różach nic biegowego nie posiadam)

Wesola Stowka - nie bojcie sie, bedzie dobrze!!!

Heloł,

ja niestety w tym roku bede na poludniu w sobote ale myslami jestem z Wami!

w zeszlym roku bylem, drozdzowki i herrbate pilem, zdjecia robilem...

caly bieg to lajcik, zobaczcie zreszta sami na zdjecia czolowych zawodnikow - usmiechy na twarzach, pelne zaangazowanie, determinacja ;)


wtorek, 12 maja 2009

super natural

Ja obecnie robię sobie cross training pieszo i na rowerze, szukam też chętnych do takiego treningu :

Bo boję się, że jak sam tak pobiegnę to mnie zamkną ;)

poniedziałek, 11 maja 2009

wesoło się zbliża stówka

już najbliższą sobotę przed nami od bladego świtu (start 8:00 rano) sztafeta: 4 osoby x 5km pętla x 20 = 100km.
Mikołaj zgłosił 2 zespoły: 'drużyna Wolność' i 'drużyna Szybkość'
troszkę się komplikuje sytuacja składowa, ponieważ Ciacho chory :-( a inny kolega (Tomek) musi szybciej opuścić team, ale zakładam, że na dniach się wszystko wyjaśni i pełni zapału, uzbrojeni po zęby w sprzęty biegowe i nie tylko wybiegamy kolejne medale :-D
kilka spraw mam w związku z eventem:
1) logistyka: czy zabieramy więcej wody/napoi? i jeśli tak, to czy ktoś ma może taką lodóweczkę turystyczną? bo jeśli pogoda będzie słoneczna a niebo bezchmurne to zimne napoje będą na wagę złota
2) mapkę wrzucam trasy - robiliśmy z Arkiem rekonensans w sobotę. trochę piachu jest, więc fajnie że pada. będzie się lepiej biegało.
3) polanka, na której będzie biuro i miejsce zmian dla sztafet jest praktycznie bez większego cienia. może jakiś namiot byśmy rozstawili? albo inny parasol. pewnie zejdzie się nam kilka godzin (9?10?...) Miki - jak to wyglądało rok temu?

Testowanie Forerunnera 305

Dziś kupiłem Forerunnera 305 firmy Garmin i tak mnie to zmobilizowało, że poszedłem biegać w deszczu :-)
Pięciokilometrowa pętelka do lasu i z powrotem.
Jak na razie jestem bardzo zadowolony z nabytku! Muszę go teraz bardziej "obczaić".

Ponieważ na Forerunnerze nie rejestruje się czego słuchałem to poniżej moja dzisiejsza playlista:
1. David Gilmour - "Comforatbly Numb" z koncertu w Gdańsku (+ ostatnie solo 3 razy)
2. Pink Floyd - "A Saucerful of Secrets" z Pompei (+ ostatni "chorał" 2 razy)
3. ELO - "Here is the News"
4. Megadeth - Fff (na dobry koniec :-)

A na zakwasy Obolon :-)

BĘDĘ MIAŁA NOWE BUTY !!!

Kochani,
od wczoraj nie posiadam się ze szczęścia, bo wspaniali współbiegacze i inni przyjaciele podarowali mi kupon do JacekBiega na nowe buty. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za ten wymarzony przeze mnie prezent. Zatem w tym tygodniu nabędę, mam nadzieję, jakieś 3 min mniej na dychę, jakieś 2 odciski mniej na stopie i przynajmniej 1 powód więcej do wychodzenia z domu :))
Cieszę się jak dziecko i jeszcze raz bardzo dziękuję za życzenia i załącznik.

niedziela, 10 maja 2009

Polska Biega

Całkiem miła impreza, tylko przez durny przepis antypożarowy nie mogła być rozgrywana w lesie.

Wyniki:
Karolina - 27:40 (miejsce 55)
Jacek L. - ??? (miejsce 53)
Pan Henryk - ??? (miejsce 65)
Marta i Jędrzej - ok. 65 min (ciężka trasa na wózek)
ja - 20:13 (miejsce 9)

Przedniedzielny rekonesans

Mała rodzinna rundka przed niedzielnym "Polska Biega".
Marta obtarła pięty, Jędrzej spał cały czas :-)

piątek, 8 maja 2009

Rundka antybólowa


Wczoraj zrobiłem sobie małą rundkę, żeby zwalczyć ból głowy. Poskutkowało. Polecam :-)

P.S. Na stronie sportstrackera pokazuje jakich piosenek się słuchało podczas biegu :-)

akcja PolskaBiega - niedziela Las Kabacki

Start godz. 10.00 - Las Kabacki
Dystans: 5 km
Zapisy od godz. 9.00; Trasa obok ---->
Nagrody od firmy Puma: 1szy mężczyzna: Zestaw Polska Biega (skarpety, spodenki, koszulka, czapeczka, frotki), 1sza kobieta: Zestaw Polska Biega (skarpety, spódniczko-spodenki, polar, czapeczka, frotki), 2 i 3 zawodnik niezależnie od płci: koszulka; WSZYSCY - losowanie: 2 zestawy "męskie" jak za 1 miejsce + 2 zestawy żeńskie jak za 1 miejsce żeńskie + 3 koszulki - czyli można się obłowić znając nasze szczęście do losowania ;-) hihihi
Się wybieram. Może ktoś jeszcze dołączy??


czwartek, 7 maja 2009

dystans sprinterski czyli kolejne 5 km z medalem

Z lekkim opóźnieniem raportuje: Niedzielny Bieg Konstytucji na 5 km zaliczony - dobrze, że medale dawali - rekompensowało to skwar lejący się z nieba, i wykańczający podbieg agrykolą do góry. I jeszcze Jerzyk, który odsadził mnie o dobre 3 minuty. W kogo on się wdał?? ;-)
Biegło nas kilka osób znajomych i kibice dopisali :-)

wtorek, 5 maja 2009

Nicosia Horrible Hash House Harriers

W ramach akcji 'bieganie łączy' dołączyłem dzisiaj do grupy 'Nicosia Horrible Hash House Harriers'. Zabawa polega na bieganiu w grupie po drodze wyznaczonej przez osobę zwaną 'hash hare'. Żeby nie było zbyt łatwo niektóre ścieżki mogą być błędne, chodzi o to aby osoby, które lubią szybko biegać miały okazję się zmeczyć zanim dołączy reszta. Dodatkowo można spotkać skróty, dla osób, które wolą część drogi przejść niż przebiec.
Po biegu jest czas na piwo i posiłek, zanim to jednak nastąpi wszyscy zbierają się w kole i osoba prowadząca 'Religious Advisor' nagradza i karze tych, którzy biegli zbyt szybko lub wolno. Osoby takie jak ja, które biegły po raz pierwszy, są zwane 'dziewicami' i muszą opowiedzieć dowcip, a następnie dostają przezwisko. Moje to 'Troje w łóżku' - proszę nie pytajcie dlaczego.
Dla zaintersowanych podaję adres grupy (http://www.nh4.com.cy/), gdzie znajdziecie dłuższy opis oraz historię. I teraz pytanie - czy robimy takie imprezki w Warszawie ? Ja nie mogłem znaleźć żadnej grupy uprawiającej Hash Running, więc może czas zacząć :) Generalnie chodzi o dobrą zabawę biegową, po której można się napić.
Znalazłem taką grupę w Wawie: http://www.warsawhash.pl/

back to reality :)

Po trzech tygodniach nieobecności, wykonaniu planu - tym razem pod górę - i zdobyciu Island Peak'a (6189 m) - mojego pierwszego himalajskiego szczytu jestem z powrotem i witam Was serdecznie :) Coś mi się wydaje, że ta "moja Góra" to był pikus w porównaniu z tym, co Wy tu wyczynialiście :) te wszystkie maratony, biegi, treningi...! Kurczę, jak ja to nadrobię? :))) A podobno biegnę w jakiejś sztafecie za 2 tygodnie hi, hi, hi! Macie jeszcze szansę wymienić mnie na sprawniejszy model, bo nie ręczę za moją kondycję biegową :) Owszem, tłuc czekanem i rakami w lód mogę, i to nawet mocno, ale za nic nie jestem w stanie przewidzieć, jak pobiegnę. Może uda mi się potrenować, ale muszę wrócić do rzeczywistości i zejść niżej, bo głowa wciąż mocno w górach, gdzieś na granicy 8000 m :) bo apetyt rośnie w miarę jedzenia :)))

Jak dobrze wstać skoro świt ...

... Jutrzenki blask duszkiem pić...
Od powrotu znad morza staczam rano cięzkie boje żeby wstać rano biegać i... przegrywam :-(

Proszę o złote rady motywujace do biegania rano bo wieczorem czasu i sił juz często nie starcza. Psia krew...

poniedziałek, 4 maja 2009

w poszukiwaniu kamiennych schodków

Właśnie wróciłam z weekendu, który nieoczekiwanie przyszło mi spedzić na Warmi, nad jeziorem, w lesie. W sobotę zrobilam sobie 7 km po żużlowej, więc nazbyt pylącej drodze przez las. Natomiast na niedzielny trening wybrałam schodki namierzone poprzedniego dnia z perspektywy łódki. Owe schodki prowadzą z jakiegoś domku nad jezioro, są murowane i dość równe no i wyglądają bajkowo, ale najważniejsze, że jest ich 125 stopni, wystarczająco żeby na górze mieć niezłą zadyszkę, a z powrotem trochę czasu na odpoczynek. Zrobiłam 7 przebieżek góra-dół, a dziś chodzę jakbym z konia właśnie zsiadła czyli na wpół w rozkroku, na wpół w przysiadzie :)))

Niemniej, marzę o takich schodkach gdzieś w okolicy.